Firma audytorska, biuro rachunkowe Warszawa Prowadzimy: <ul> <li>księgi rachunkowe</li> <li>podatkowe księgi przychodów i rozchodów</li> <li>ewidencje podatkowe ryczałtu ewidencjonowanego</li> <li>rejestry zakupu i sprzedaży VAT </li> </ul>  
 
Menu
Czwartek, 18.07.2019
Relacje organ podatkowy - podatnik

        Jak kaształtują się relacje między podatnikiem a państwem? Czy właściwie wiemy dlaczego płacimy podatki?

System podatkowy, z racji złożoności jego funkcji w państwie, należy postrzegać wg zadań, dla realizacji których został powołany do życia, przy czym zagadnienia należy oceniać komplementarnie, a nie w odniesieniu do wyspecyfikowanych pojęć, albowiem przeprowadzenie jakiejkolwiek analizy w sposób wybiórczy, wyekstrahowany od zaprojektowanych zadań, z racji oderwania od tła, dla którego został stworzony, musi być dotknięty wadą subiektywności.

Np.: komórka kontroli organu skarbowego wykazuje ponadprzecietną skuteczność i skutkiem swych działań przynosi dodatkowe, nieplanowane przychody na rzecz Skarbu Państwa.
Dokonanie oceny tego faktu w kategoriach ?wyniku finansowego?, zadań planowanych tejże komórki, musi prowadzić do pozytywnych wniosków. Komórka kontroli podatkowej wykonuje swoje statutowe zadania z doskonałym skutkiem. Jej zadania zarówno kontrolne jak też zapobiegawcze (profilaktyczne) zostały wykonane z nieplanowaną nadwyżką.
Popatrzmy na to samo zjawisko z punku widzenia prawa podatkowego:

1. czy przepis na podstawie którego postawiono zarzut pokontrolny jest na tyle precyzyjny, że nie pozostawia wątpliwości, co do przestępności czynu ?

2. Czy kontrolujący ma wystarczające przygotowanie merytoryczne do postawienia zarzutu nieprawidłowości (skutek braku środków na szkolenia) ?

3. Czy kontrolujący działa w dobrej wierze (nie dla dobra konkurencji, dla zysków natury korupcyjnej, bądź z przyczyn politycznych (syndrom Kluski) ?;

4. Czy akt normatywny prawa podatkowego, na podstawie którego postawiono zarzut, został sformułowany w sposób zrozumiały dla podatnika nie posiadającego wykształcenia prawniczego ?

5. Czy wreszcie państwo wykonało swoje zadanie w procesie uświadomienia prawnego swego obywatela w zakresie ograniczeń prawnych, właściwych dla dziedziny podatnika?

Teraz ten sam casus z punktu widzenia skutków po stronie podatnika:
1. Zapłata, ustalonego przez kontrolę, zaległego podatku dochodowego
2. Dopłata zaległej różnicy VAT
3. Zapłata odsetek skarbowych od zaległego podatku dochodowego
4. Zapłata odsetek skarbowych od zaległości w podatku VAT
5. zapłata kary ustawowej w VAT w wysokości 30% uszczuplenia
6. Kara z mocy przepisów KKS do 720 stawek dziennych (x 2.000) lub pozbawienia wolności, lub obie kary łącznie.

A teraz popatrzmy na dalekosiężne skutki egzekucji tegoż zobowiązania zakładając, że casus nie należy do najostrzej karanych i kara pozbawienia wolności nie jest brana pod uwagę (znakomita większość postępowań), a czyn przestępny został popełniony nieumyślnie:

1. Podatnik w odruchu samoobrony likwiduje swoje aktywa (na ogół w pierwszej kolejności swoje przedsiębiorstwo)

2. W warunkach konkurencji rynkowej wstrzymanie działań gospodarczych powoduje przejęcie obsługiwanej przez niego niszy przez konkurencję i odpływ kontrahentów,

3. Następuje faktyczna degradacja majątku i przedsiębiorstwa podatnika na poziomie nieproporcjonalnym do przewinienia;

4. Ustaje proces generowania przychodów a skutkiem tego ? podatków ? dochodów budżetu państwa.

Casus nie jest na pierwszy rzut oka wstrząsający i nie pobudza wyobraźni, jak przypadek Kluski, lecz przy założeniu statystycznym, że 70-80% wykroczeń podatkowych popełnianych jest bezwiednie i mieści się w wyżej opisanym, hipotetycznym wzorcu, to skutki w skali makro są wstrząsające, dalece bardziej wpływające na obraz polskiej gospodarki niż politycznie skonstruowana ?afera komputerowa?, a ich wpływ na dochód powstający po stronie budżetu ? per saldo - negatywny.

Jakie zatem wnioski należy wysnuć z przedstawionych powyżej rozważań? Czy aby na pewno represyjna, wręcz prześladowcza polityka nadmiernego karania podatnika ma swoje uzasadnienie tak w interesie państwa jak w psychologicznej reakcji podatnika?
Z historycznego punktu widzenia, komunistyczny, represyjny sposób projektowania systemów zarządzania (?na jednego człowieka jeden szeryf przypada? ? cyt.W.Młynarskiego) pozostał jako skutek trwale wykształconego sposobu postrzegania metod zarządzania w relacjach państwo - społeczeństwo, otumaniane i faktycznie genetycznie okaleczone przez 125 lat rozbiorów, 5 lat okupacji hitlerowskiej i 45 sowieckiej.

Zapewne, ordynując metodologię leczenia wstrząsowego, postkomunistyczni projektanci prawa podatkowego przyjęli a priori założenie, że społeczeństwo jest krnąbrne a kij skuteczniejszy od marchewki, toteż płodem ich, sierpem i młotem, wykutej wyobraźni bylo zawarcie w ustawach podatkowych miast jasno i jednoznacznie określonych przepisów fiskalnych ? nad wyraz czytelnego katalogu represji. Zagadnienia merytoryczne zredagowano w sposób mętny, niejednoznaczny, wewnętrznie sprzeczny i sformułowany w sposób trudny do konsumpcji intelektualnej dla prawnika nie specjalizującego się w zagadnieniach podatkowych, nie mówiąc o statystycznym podatniku tamtych lat.

Wydawałoby się, że druga połowa lat ?90, okres naszej aplikacji do Unii Europejskiej i asymilacji tamtejszego systemu prawnego, winny zaowocować zmianą tendencji twórczej w zakresie prawa podatkowego, na bardziej liberalny.

Abstrahując od faktu bezmyślnego, szkodliwego skopiowania wzorca francuskiego systemu podatkowego, nieprzystającego do polskich uwarunkowań społecznych, a zwłaszcza gospodarczej rzeczywistości (przekształcenie systemu państwa socjalistycznego na kapitalizm a gospodarki z centralnego systemu zarządzania w system wolnorynkowy), wprowadzenie do obrotu prawnego ustawy o VAT w jej ówczesnym kształcie, świadczy o istnieniu w mózgach jej twórców, doskonale sprawdzonego w warunkach dynamicznych, stalinowskiego sposobu postrzegania własnego społeczeństwa.

Koncepcja represji w postaci pięciokrotności zaniżonego podatku VAT mogła stać się wyłącznie wytworem mózgu dotkniętego niespełnioną miłością do odchodzącego w niebyt socjalizmu, lub co gorzej, nienawiścią do swego własnego społeczeństwa. Zawarta tamże kara za niezadeklarowanie swego stosunku do bycia podatnikiem VAT, skutkująca nałożeniem dodatkowego zobowiązania podatkowego w wysokości nieotrzymanego(!) od swego kontrahenta podatku VAT, wraz z odsetkami ustawowymi, kształtującymi się w owym czasie na poziomie 80% i karą 500% należnego podatku, powoduje jednoznaczne konotację z wakacjami spędzanymi w archipelagu Gułag! W taki sposób stworzono pierwsze relację: państwo kapitalistyczne ? społeczeństwo, przy czym doktrynerzy przyjęli następująca sekwencję zdarzeń: państwo miało być całkiem nowe, krystalicznie czyste ? ale społeczeństwo nieuczciwe, niedorozwinięte i wciąż wyposażone w stare schematy myślowe.

Jeśli ten obraz uzupełnimy wizją garnituru zasłużonych pracowników organów skarbowych ze stażem pracy od lat 50-tych ubiegłego stulecia, dogłębnie skorumpowanego: od kontrolera w ówczesnym Urzędzie Podatkowym, po ministra finansów ustanawiającego vacatio legis dla nowelizacji przepisów dla potrzeb realizacji partykularnych interesów swoich i swojej grupy politycznej, to otrzymamy z jednej strony dość precyzyjnie zeskanowany stan stosunku nowego państwa do obywatela, z drugiej zaś obraz modelowej autodestrukcji polskiej gospodarki (wysterowany, zaprogramowany?).
Po upływie 20 lat, oczekiwany społecznie model pracownika systemu skarbowego, wciąż znacząco odbiega od rzeczywistości, bo zarządzanie jakością? to oczywista pięta achillesowa organizmów państwowych, albo też nikt w organach państwa nie jest faktycznie zainteresowany aby ten wzorzec zaistniał....bo choć powstały regulacje wewnętrzne w tej materii ? to prawo wewnętrzne sobie - a życie sobie...

A w ocenie społecznej - wciąż pracownik Urzędu Skarbowego, a zwłaszcza kontroler, to niżej niż policjant a wyżej niż ormowiec, coś na kształt donosiciela.
Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Otóż, zawdzięczamy to, po pierwsze: konotacjom po minionym okresie opresyjności państwa totalitarnego; po drugie: agresywności, niskim walorom kulturowym i etycznym, ale też profesjonalnym, pracowników tegoż sektora (jest to dość krzywdzące uogólnienie, ale występujące wyjątki nie mają zasadniczego wpływu na społeczną odczuwalność), a generalnie: brakowi etosu tego zawodu.

Jeśli do tego dodamy dysfunkcje i beznadziejnie niski poziom etyczny systemu sądownictwa i brak przygotowania ustawowego (ówczesna Konstytucja) do nowych relacji państwo ? obywatel, to pozostaje tylko zdziwienie nad psychiczną odpornością narodu, któremu zaaplikowano terapię szokową w postaci nowego systemu spoleczno-gospodarczego, nieodparcie kojarzącego się z radzieckim NEP (Narodnyj ekonomiczeskij ekspieryment ? ze skutkiem: 6 mln zmarłych).
I wydawało się, że jaskółka w postaci zamysłu uregulowania stosunków na linii: podatnik - organy skarbowe, poprzez wyekstrahowanie z prawa administracyjnego i wprowadzenie do obrotu prawnego Ordynacji Podatkowej, przyniesie przysłowiową wiosnę, to nie dość, że sam akt pozostawia wiele do życzenia, to jego ewolucja na przestrzeni ostatnich kilku lat utrupiła, i tak nieliczne, narzędzia ochrony podatnika.

Przykład 1: ograniczenie prawa do odwlekania terminów załatwienia sprawy przez organy skarbowe : ma być możliwie najkrótszy. Znowelizowano prawem do przekroczenia ograniczenia za uprzednim uzasadnieniem; więc uzasadnienie brzmi: z ważnych przyczyn, z powodu braku personelu, z powodu skali trudności zagadnienia (niepotrzebne skreślić) ustalony zostaje nowy termin....ad calendas greacas.

Zapis wstrzymujący na ten czas bieg odsetek został uzależniony od czynników, praktycznie go wykluczających. Przepis art.149 ustawy, pozwalający na ukaranie pracownika za niedotrzymanie terminu jest ewidentnie przepisem martwym.
Przykład 2: dyspozycje prawne art.16(?) pozwalają, na podstawie przepisów tejże ustawy, uznać osobę trzecią odpowiedzialną za zobowiązania podatkowe, choć nie miała na nie wpływu ani też nie osiągała żadnych korzyści z tego tytułu, natomiast w myśl tego samego przepisu, z tej samej racji, że jest osoba trzecią, odmawia się jej prawa do udziału w postępowaniu. Zaiste, filozofia stanowienia prawa godna samego Macchiawellego! A co najdziwniejsze, wyroki WSA i NSA potwierdzają tę rację prawną! Gdzież zatem dyspozycja zawarta w art.42 Konstytucji o prawie do obrony? A dyspozycja art. 2 Konstytucji mówiąca o Państwie Prawnym?

Przechodząc na przeciwną stronę zagadnienia:

Truizmem jest stwierdzenie, że nie można zaniechać funkcji organów kontroli skarbowych: tak z przyczyn zapobiegawczych, jak tez funkcjonalnych.
Jakie zatem rozwiązania należy przyjąć, by obywatel płacił swoje zobowiązania podatkowe, może nie z przyjemnością, lecz na zasadzie dobrze spełnionego obowiązku?
Skoro godzimy się z faktem, że system kontroli musi pozostać, to jakie zmiany są niezbędne, by uzyskać choćby minimalny poziom akceptacji społecznej?
Należy go najpierw dohumanizować poprzez udostępnienie podatnikowi faktycznych, a nie pozornych narzędzi prawnych, które zapewnią mu możliwość zobiektywizowania oceny jego sporu z państwem na podstawowym poziomie administracyjnym, ułatwi obronę przed hegemonią państwa. Następnie zmienić w mentalności urzędniczej przedmiotowość na podmiotowość podatnika, w sensie mentalnym.

Ale przede wszystkim należy zbudować etos doskonale wykształconego, mądrego, profesjonalnego, nieprzekupnego pracownika organu skarbowego ze znacznie ponadprzeciętnym wynagrodzeniem, będącego nie pochodną PRL-owskiego, represyjnego milicjanta, lecz afirmacją angielskiego Bobby, pomocnego w każdej podatkowej potrzebie.
A już w żadnym przypadku nie zaniechać budowy świadomości służebnej funkcji państwa i jego funkcjonariuszy, po obydwu stronach: społeczeństwa i państwa.

Kwestią z pogranicza socjologii jest akceptacja społeczna samego obowiązku podatkowego, przy czym nie jest przedmiotem tego opracowania analiza sprawiedliwości metod, progów i innych rozwiązań podatkowych, sensu stricte.
Znamiennym, dla ilustracji stosunku społeczeństwa do metodologii funkcjonowania systemu podatkowego, jest pytanie zadawane w zaciszu lokali kawiarnianych, dyskusjach przy stołach imieninowych, czy wręcz wprost z gadających ekranów telewizorów: na co idą te nasze podatki??? Tego nie ma, tamto nie funkcjonuje ? to pewnie kradną!!!! Nasze ciężko zarobione pieniądze!!!
W odczuciu społecznym ? podatek, to wciąż egzemplifikacja hegemonii państwa nad obywatelem ? podatki to łapówka dla rządzących, za prawo obywatela do życia, a nie prawo do korzystania z dóbr społecznych.

W swojej piętnastoletniej pracy na pograniczu interesu państwa i obywatela dostrzegam zwiększenie możliwości asymilacji daniny podatkowej przez podatników przy odejściu od abstrakcyjności celów podatkowych.
Bo czystym abstraktem w odczuciu podatnika jest społeczna potrzeba budowy dróg i mostów w kraju, czy koszty służby zdrowia.
Z psychologicznego punktu widzenia, podatnik jest zainteresowany celem i przeznaczeniem, odebranych mu środków, zubażając jego stan posiadania.
Postuluję, by w okresie tworzenia ustawy budżetowej, reprezentanci społeczeństwa zasiadający w parlamencie, działając z mocy ustawy, ruszyli w lud pospolitować się i przekonywać do zamierzonych przez rząd zadań z jednej strony, a następnie, zdobywszy wiedzę o oczekiwaniach swych wyborców, prezentować faktyczne oczekiwania społeczne organowi ustawodawczemu tworzącemu, z jednej strony i parlamentowi zatwierdzającemu ustawę budżetową z drugiej, będąc przy tym wyposażonym w rzetelną wiedze o potrzebach i możliwościach reprezentowanego przez niego elektoratu.

Rozpatrując oczekiwania społeczne na poziomie wysokiego abstraktu, w relacjach zachodzących pomiędzy obywatelem a państwem chodzi o dwie, sprzeczne ze sobą potrzeby:
- Aby podatki były możliwie najniższe (najlepiej 0%)
- Aby ich redystrybucja była najwyższa (najlepiej 100 %)
Sprzeczność zachodząca pomiędzy tymi dwoma potrzebami nie jest jednak 100 procentowa, jak z pozoru to wygląda. Zważywszy z jednej strony na potrzeby posiadania w sensie społecznym i skutkiem tego gotowość współudziału w ponoszeniu kosztów, a możliwością kompresji kosztów podatkowych istnieje pole realizacji tego co mieści się pomiędzy potrzebami a możliwościami, lub też kosztami ich powstania czy bytu.
Mimo oczywistej niechęci ze strony organów państwa do eksplorowania tegoż zagadnienia, koniecznym jest zasygnalizowanie istnienia problemu potrzeb społecznej świadomości podatkowej, mającemu istotny wpływ na skutki polityki podatkowej zarówno w sensie fiskalnym, jak też społecznym.

Gdyby polityka fiskalna mogła być skutkiem aliansu potrzeb społecznych z jednej i zasobności społecznej netto z drugiej strony, to ekonomia podatkowa stałaby się banalnie prosta.
Zakłócenia w optymalnym obrazie potrzeb społecznych powodują politycy, którzy dla uzyskania populistycznego efektu wyborczego identyfikują się, lub wręcz sami tworzą roszczeniowe koncepcje grup społecznego lub kapitałowego lobbyingu. Oczywistym jest, ze faktyczne potrzeby socjalne społeczeństwa delikatnie mówiąc, nieco odbiegają od schematów realizowanych przez politykę socjalna państwa. Niebywale kosztowny w swej realizacji, system wsparcia społecznego, zbudowany przez grupy nacisku lub ich afirmantów, nie pozostaje w żadnym związku przyczynowo - skutkowym z faktycznym ustrojem biedy. Jego kosztowność i bezsensowność ponoszenia, wzbudza oczywisty opór w podatnikach, którzy poniekąd jako karę za własne umiejętności zmuszeni są do utrzymywania nierobów i hochsztaplerów socjalnych. Polityka taka powoduje ewidentny opór konstruktywnej części społeczeństwa do płacenia danin podatkowych, zwłaszcza że ustawa budżetowa w logice swej konstrukcji, wciąż stanowi Wielką Tajemnicę.

Zważywszy na prawo fizyki, znajdujące także swoje uzasadnienie w socjologii, psychologii i cybernetyce społecznej, z którego wynika, iż każdej akcji towarzyszy reakcja, pozostaje już tylko czczą czynnością wyobrażenie sobie skutków psychologiczno - społecznych, zaistniałych w skali makro, w stosunku do wymuszonego, nieuzasadnionego właściwie, podatku.
Z socjologicznego punktu widzenia niechęć do płacenia podatków jest tak samo oczywista jak niechęć do ponoszenia każdej innej straty, a brak sensownego i funkcjonalnego uzasadnienia dodatkowo ją zwiększa. Tylko, że odczuwalność społeczna obciążenia podatkami nie powinna być utożsamiana ze stratami.

Opór społeczeństwa jest, zgodnie z przywołanym powyżej prawem fizyki, tym większy, im większe ciśnienie wytwarza hegemonicznie sprawujące swą funkcję państwo, zaś postawiona w XVIII w. przez Adama Smitha teza, im mniej państwa ? tym więcej gospodarki, w zarysie najnowszej historii bytu gospodarczego Polski, ciałem się nie stała.

Z formalnego punktu widzenia, kapitalistyczny chrzest w powojennej Polsce przyjęty został w 1989 roku w pustym kręgu wnętrza Okrągłego Stołu, choć na tle innych państw ?wspólnoty? radzieckiej już znacznie wcześniej byliśmy pariasem z powodu ciągłych prób odradzania się raczkującego kapitalizmu: a to warzywa na targu prywatne, a to szewc-businessman, a to odradzające się parohektarowe kułactwo ? zjawiska nieakceptowalne w zdrowym organiźmie socjalistycznej gospodarki. Nie po to krasnoarmiejec swe cenne życie rewolucjonisty na szalę wspólnego dobra składał, a potem żołnierz radziecki krwią swą czerwoną szlak do Berlina znaczył, żeby antyrewolucyjna hydra swe głowy w postaci przejawów zgniłego kapitalizmu podnosiła. Tyle cytatów z ideologii marksistowsko-leninowskiej.

Stało się! Po okrągłym stole, to co dotychczas było ?be?, zmieniło swój status na ?cacy?. ?Małe jest piękne? zamiast ?proletariusze wszystkich krajów...? Szewc przeobraził się w ?podmiot gospodarczy?, zaś cinkciarz stał się ?przedsiębiorcą w pośrednictwie finansowym?, a państwo mamiło obywatela swą telewizja, w której po ?samorządnych, niezależnych? budowano wzorzec ?bezpiecznych? na motywie ...........................

I faktycznie, wszystko byłoby ?cacy? gdyby nie setki ludzi stojących przed zamkniętymi drzwiami pierwszego prywatnego polskiego Banku ( w którym poza polskim członkiem rządu zasiadającym fikcyjnie w zarządzie wszystko, łącznie z mentalnością, miał obce) próbujące odzyskać swoje emerytury. Społeczeństwo potrzebuje pomników i haseł, a sprawnie funkcjonujące państwo produkuje je w miarę powstawania potrzeb. Każdemu według potrzeb... Nie społecznych ? ideologicznych.

I tylko to ?małe co miało być piękne? a stało się ?be? w urzędniczych oczach wszelakiego szczebla skarbowego, wciąż spędza spokojny sen z powiek nosicieli twórczego niepokoju posiadania własnego przedsiębiorstwa.
Jak zatem budować poprawnie relacje państwa ze społeczeństwem?
Odpowiedź na to pytanie, choć na pierwszy rzut oka wydaje się prosta, tak naprawdę wymaga spełnienia wielu warunków wstępnych, a następnie po ich zrealizowaniu, można podjąć próbę zdefiniowania rozwiązań finalnych.

Po pierwsze, w sensie prawnym:

Zmienić ustrój państwa w rozumieniu prawa mającego wpływ na gospodarkę, bo konstytucyjnie, lepiej czy gorzej, ta zmiana się dokonała. Odciąć macki państwa usiłujące penetrować gospodarkę, poprzez jednoznaczne i nieodwołalne sformułowanie zasad bytu prawnego przedsiębiorstw, instytucji i osób fizycznych prowadzących działalność na własny rachunek. Stworzyć spójny ale liberalny system prawa gospodarczego zawierający:

- ustawy podatkowe, w tym o ZUS, ustanawiające metodologię powstawania zobowiązań podatkowych i ich ewentualnych zwolnień, likwidując lub znacząco ograniczając delegacje ministra jako przedstawiciela państwa i polityki, do wydawania rozporządzeń, zgodnie z duchem art.217 Konstytucji

- ustawy ustanawiające zasady bezpiecznej gospodarki wolnorynkowej, pozbawionej ingerencji państwa (Ustawa o wolności gospodarczej i ochronie obrotu gospodarczego)

- Ustawy karne, ale nie represyjne, ustalające odpowiedzialność za faktyczne a nie dogmatyczne, uszczuplenie dochodów skarbu państwa;

- Ustawy konstytuujące relacje pomiędzy organami skarbu państwa, traktujący prawa organów i podatnika w sposób równoważny, przy czym fakt prawny uchybienia równoważności uznać za podstawę dyskwalifikacji postępowania podatkowego.

- Ustawy regulujące zasady upadłości i naprawy przedsiębiorstwa z zachowaniem bezpieczeństwa wierzycieli i upadłego.

- Spór pomiędzy podatnikiem a organem skarbowym sprowadzić do naturalnych standardów prawa uregulowanych konstytucyjnie: prawo do obrony, dwuinstancyjność orzecznictwa z prawem do kasacji.

Nastepnie:

Po stronie organizacji systemu podatkowego:

- nadać biegłym rewidentom i doradcom podatkowym uprawnienia kontrolne w zakresie sporządzania deklaracji podatkowych pod zagrożeniem przepisów prawa karnego;

- Skompresować służby skarbowe do niezbędnego minimum administracyjnego, za to wysoko wykształconego, wyposażonego w najnowsze techniki analiz ekonomicznych z szeroką wiedzą prawnicza i ekonomiczną

- Utworzyć policje skarbową składającą się z ?first of the best?pracowników systemu skarbowego, nieprzekupną, wyposażona w najwyższe walory moralne i etyczne, wyposażoną w uprawnienia służb ochrony państwa, lecz służącą wyłącznie czynnościom dochodzeniowym.

- Ustanowić funkcje prokuratora podatkowego oskarżającego w procesach podatkowych
Po stronie instytucji sądownictwa:

- Ustanowić sądy ugodowe do zawierania ugód podatkowych w sprawach o wykroczenia podatkowe

- Stworzyć instytucje całkowitej abolicji podatkowej orzekanej w uzasadnionych przypadkach przez sąd ugodowy

- Stworzyć instytucje zwolnienia od kar podatkowych dla podatników samoistnie zgłaszającym błędy w naliczaniu podatków, pod warunkiem uregulowania zobowiązania.
Po stronie ustaw podatkowych:

- Doprecyzować pojęcie kosztu podatkowego

- Ograniczyć zwolnienia podatkowe

- Objąć wszystkie grupy zawodowe tymi samymi zasadami podatkowymi (kasy fiskalne);

- Utworzyć katalogi zamknięte ograniczeń

- Przyjąć jako zasadę generalną - kasową metodę rozliczania (zakup staje się kosztem po zapłacie, dochód podlega opodatkowaniu po otrzymaniu zapłaty);

- Inwestującym zwrócić równowartość inwestowanej kwoty do granicy podatku zapłaconego w ciągu ostatnich 12 miesięcy;

- Stworzyć instytucje pożyczki podatkowej

Po stronie ustawy karnej skarbowej:

- sformułować system kar dzieląc je na wykroczenia, przewinienia i przestępstwa;

- każda z katalogu kar winna nieść za sobą w pierwszej kolejności dolegliwości finansowe, w drugiej kolejności majątkowe, w trzeciej publiczne, w czwartej pozbawienia wolności;

- odpowiedzialnością winny być objęte osoby trzecie czerpiące korzyści z uszczupleń z przepadkiem mienia włącznie.

 
  2006 © Multiman Sp z o.o.
Firma Audytorska
Biuro Rachunkowe Warszawa, Pruszków
Multiman Sp. z o.o.
05-800 Pruszków
ul. Staszica 1

02-317 Warszawa
ul. Joteyki 13
 
 
tel. 48 (22) 758-87-66
fax 48 (22) 759-82-86
e-mail: audytor@multiman.pl

tel. 48 (22) 729-58-68
fax 48 (22) 729-58-68
e-mail: warszawa@multiman.pl
 
Projekt: www.zstudio.pl